![]() |
19 października 1984 r. ks. Popiełuszko został zaproszony do parafii p.w. Świętych
Polskich Braci Męczenników w Bydgoszczy. Spotkanie to zakończył zdaniem: „Módlmy
się, byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu
i przemocy”. W tym samym dniu, wracając do Warszawy, na drodze do Torunia
niedaleko miejscowości Górsk, Jerzy Popiełuszko wraz ze swoim kierowcą Waldemarem
Chrostowskim zostali uprowadzeni przez funkcjonariuszy MSW posługujących się
mundurami milicji drogowej (Chrostowskiemu udało się uciec z kabiny samochodu,
Popiełuszkę skrępowano i przewożono w bagażniku). 30 października z zalewu na
Wiśle koło Włocławka wyłowiono jego zwłoki, które zbadano w Zakładzie Medycyny
Sądowej Akademii Medycznej w Białymstoku pod kierunkiem prof. Marii Byrdy. W
czasie sekcji wykazano ślady torturowania. W tzw. „procesie toruńskim” toczącym
się od 27 grudnia 1984 r. do 7 lutego 1985 r. przed Sądem Wojewódzkim w Toruniu,
trzej oficerowie MSW (kpt. Grzegorz Piotrowski - naczelnik wydziału Departamentu
IV, por. Leszek Pękala i por. Waldemar Chmielewski) zostali oskarżeni i skazani
za uprowadzenie, torturowanie i zabójstwo, zaś ich przełożony - płk Adam Pietruszka
(zastępca dyrektora Departamentu IV MSW) - za sprawstwo kierownicze zbrodni.
Prokurator Leszek Pietrasiński żądał kary śmierci dla Piotrowskiego oraz kar
więzienia dla pozostałych oskarżonych. Sąd, któremu przewodniczył SSW Artur Kujawa,
a sprawozdawcą był SSW Jurand Maciejewski, wymierzył im wszystkim kary więzienia
(od 14 do 25 lat), później zmniejszane na mocy amnestii. Proces ten, podobnie
jak następny dotyczący tej sprawy, a obejmujący jako oskarżonych gen. Władysław
Ciastonia i gen. Zenona Płatka (obaj zostali w 1994 r. uniewinnini z zarzutu
współsprawstwa), nie ujawnił wszystkich okoliczności i inspiratorów zbrodni,
co budzi do dziś liczne dyskusje.
|