|
|
1981: KOPALNIA WUJEK - POZNAJ
PRAWDZIWĄ HISTORIĘ
Od dzisiaj przez kilka najbliższych dni publikować
będziemy teksty dotyczące pacyfikacji kopalni "Wujek"
w Katowicach. Znajdują się one w albumie wydanym przez Zin Zin Press,
a przygotowane zostały przez dziennikarzy "Dziennika Zachodniego"
z Katowic, patrona medialnego komiksu. Opisują wydarzenia tamtych
tragicznych dni, przytaczają wypowiedzi świadków, strajkujących
górników i ich rodzin, bliskich ofiar, ujawniają rozkazy dowodzących
pacyfikacją, pokazują kulisy zdarzeń. Pierwszy tekst dotyczy wprowadzenia
stanu wojennego.
Strzał w plecy
Władzom komunistycznym chodziło o zaskoczenie. W nocy z 12 na 13
grudnia 1981r. cała Polska wstrzymała oddech. Uderzenie było bardzo
silne i skuteczne. Do miast i osiedli wkroczyły jednostki Milicji
Obywatelskiej i ZOMO. Na terenie dzisiejszego województwa śląskiego
zatrzymano ponad 4 tysiące osób. Tak 25 lata temu zaczął się stan
wojenny.
Po kolejnym kryzysie wewnętrznym, na początku grudnia 1981 roku,
"Solidarność" wezwała rząd Wojciecha Jaruzelskiego do
wznowienia negocjacji i unormowania sytuacji. Władza odpowiedziała
jednak czołgami i tysiącami służb mundurowych, które pojawiły się
na ulicach naszych miast. Od północy 13 grudnia 1981 roku, zaczęły
się pierwsze zatrzymania i internowania. Do ośrodków odosobnienia
trafiali przede wszystkim działacze "Solidarności", ale
nie tylko. Pamiętnej nocy za szczególnie niebezpieczne osoby dla
systemu realnego socjalizmu uznano też artystów, naukowców, studentów.
Mało tego, tej nocy za kratki trafili także funkcjonariusze MO czy
PZPR, którzy opowiadali się za porozumieniem z "Solidarnością".
13 grudnia 1981 roku prawo przestało w Polsce praktycznie obowiązywać.
Zastąpione zostało przez dekret o stanie wojennym, bezprawne nawet
z punktu widzenia nawet obowiązującej wówczas kulawej Konstytucji.
W praktyce władzą w Polsce, a przede wszystkim w naszym regionie,
przejęła Służby Bezpieczeństwa i wcześniej wytypowane osoby z komitetów
PZPR.
Oprócz kilku wskazanych pism, przestały ukazywać się gazety, w tym
Dziennik Zachodni. Zamknięto szkoły oraz jednostki użyteczności
publicznej. Obowiązywała godzina policyjna. Po godzinie 22 nie wolno
było poruszać się po mieście. Przejazd do sąsiednich miast wymagał
uzyskania specjalnego zezwolenia.
W województwie śląskim represje wobec działaczy "Solidarności"
były szczególnie bolesne. Proporcjonalnie zatrzymano tutaj najwięcej
osób. Tutejsza Służba Bezpieczeństwa i milicja były bowiem szczególnie
gorliwe. Do obozów internowania trafiły nawet osoby, co do których
były poważne wątpliwości. Aresztowano je wówczas, jakby "na
zapas".
Mimo ogromnego zakresu represji, zaraz po wprowadzeniu stanu wojennego
część śląskich zakładów pracy przystąpiła do strajku okupacyjnego.
Oprócz kopalń "Wujek", "Piast" czy "Manifest
Lipcowy", stanęło wiele innych przedsiębiorstw - na przykład
Kombinat Budownictwa Ogólnego w Sosnowcu czy Huta Baildon w Katowicach.
Tragicznie, jak wiemy, zakończyło się przerwanie strajku w "Wujku",
gdzie zginęło 9 górników.
Mimo ogromnego aparatu represji, już w grudniu 1981 roku pojawiały
się na ścianach centralnych ulic naszego województwa słynne napisy
"Zima wasza, wiosna nasza". Zaraz potem, decyzją władz
partyjnych, w sklepach przestano sprzedawać farby w sprayu. Na prawdziwą
wiosnę wolności Polska musiała jednak czekać jeszcze 8 kolejnych
lat. Tak naprawdę bowiem wstaliśmy z kolan dopiero na wiosnę 1989
roku, kiedy to aparat komunistyczny całej Europy Wschodniej uznał,
że wyczerpał swoje możliwości działania.
Witold Pustułka
Marek Twaróg
"Dziennik Zachodni" |