|
 |
|
|
|
 |
|
|
|
Star Wars: Jango Fett; scen. Ron Marz, rys. Tom Fowler, tłum. Andrzej Syrzycki;
60 str., kolor, okł. twarda; Amber, Warszawa 2002; 19,80 zł
Star Wars: Zam Wesell; scen. Ron Marz, rys. Ted Naifeh, kol. Dave Stewart, tłum.
Andrzej Syrzycki; 60 str., kolor, okł. twarda; Amber, Warszawa 2002; 19,80 zł
Konia z rzędem dla tego, kto wyjaśni koncepcję, w której
dwaj różni rysownicy, całkowicie odmiennie przedstawiają dwa fragmenty właściwie
jednej historii. Więcej, czynią to podporządkowując całość przyjętych przez siebie
konwencjach, te natomiast oddalone są od siebie prawie tak daleko, jak to tylko
możliwe.
Twórca "Jango" wyraźnie uległ ciągotkom artystycznym. To właśnie w
warstwie graficznej spoczywa zasadniczy ciężar fabuły. Komiks ten w całości malowany
jest farbami, co nadaje wydarzeniom i postaciom bardziej płynny, plastyczny charakter.
Ilustracje te wymagają jednak od czytelnika większego wysiłku i zaangażowania,
w zamian wprowadzając go na wyższy poziom artystycznej wrażliwości. Nie są to
jednak obrazy, które "waliłyby z nóg"
"Zam" jest z kolei typowym komiksem akcji z lucasowego uniwersum. Dynamiczne
kadrowanie wsparte komputerowo nałożonymi kolorami nakazało twórcom wprowadzanie
bogatszej listy dialogowej, dzięki której komiks wyraźnie zyskuje na dramaturgii.
Rozdzielona przez pewien upływ czasu opowieść o zmaganiach dwojga łowców nagród
- najpierw o obiecane honorarium, a potem o... Nie brakuje tu zaskoczeń i dwuznaczności,
które znacząco wzbogacają epizodyczne postaci znane z kinowych ekranów.
Zadziwiające, że właśnie takie dwa tomy, rozpoczęły nowy etap w tułaczce gwiezdnowojennego
cyklu po polskim rynku edytorskim. Czyżby Amber uznał, że samo przejecie przez
niego dalszej edycji serii, to wieść wystarczająco dobra sama w sobie? Prawda,
że dorobek SW-książkowy tego wydawnictwa jest naprawdę imponujący. Pamiętając
jednak o kontrowersjach, jakie budziły niektóre przekłady, właśnie tłumaczeniom
kolejnych tomów przyglądać się będziemy najuważniej. (TN)
|
|