|
 |
|
|
|
STAR WARS. INFINITIES. RETURN OF THE JEDI; scen.: Adam Gallardo, ołówek:
Ryan Benjamin, tusz: Saleem Crawford, Ryan Benjamin, kol.: Joel Benjamin, Dan
Norton, Juvaun Kirby, lit.: Michael David Thomas, okł.: Rodolfo Migliari, Dark
Horse Comics, lipiec 2004, kolor, 104 s., ok. miękka, 12,95 $
Ideą serii Infinities jest rozważanie, „co by było, gdyby...”, czyli, mówiąc
krótko - historie alternatywne (co zażywszy na „prawdziwość” świata SW, może
niektórych przyprawić o zawrót głowy...). Return... zgodnie z logiką oryginału
jest trzecim tomem cyklu. Trzecim i moim skromnym zdaniem - zdecydowanie najlepszym.
Jak dotąd przynajmniej.
Akcja komiksu zaczyna się oczywiście na Tatooine. Do pałacu Jabby dociera
łowca nagród Boushh prowadząc pojmanego Chewbakkę... Dotąd wszystko brzmi znajomo,
ale... Ukontentowany zadziornością łowcy Hutt, nieco zbyt mocno uderza w korpus
C3PO niszcząc go. Kto będzie teraz tłumaczył zaostrzające się negocjacje? Sytuacja
robi się niebezpiecznie napięta. Boushh musi ujawnić swą prawdziwą tożsamość.
Od tego momentu, już nic nie będzie takie samo...
Największą zaletą tej wersji Return jest fabuła skonstruowana i obudowana
wokół wydarzeń, które dobrze znamy z filmu, a które toczą się w sposób niezależny,
swoim torem - zaskakującym, zdumiewającym, niepokojącym i budzącym nadzieję,
a co najważniejsze - wciąż otwartym!
W warstwie rysunkowej mamy tu delikatne odejście do realizmu. Chociaż twarze
wyraźnie odwzorowują oblicza aktorów, to jednak przestawione zostały znacznie
bardziej nowocześnie, bardziej umownie. Podobnie zresztą potraktowane zostały
postaci, plany, proporcje. W pełni realistyczne pozostają tu jedynie kolory -
przeważnie ciemne i chłodne.
Pośród ilustracji znalazło się kilka prawdziwych perełek, np. całostronicowe
wyjście floty sojuszu z nadprzestrzeni (kadry „kosmiczne” w ogóle), hełm Vadera
„blikujący” w mrokach sali tronowej drugiej Gwiazdy Śmierci, czy wreszcie, dla
kontrastu „sterany życiem” mandaloriański pancerz Fetta.
Tak, to zdecydowanie historia godna pierwowzoru, dość mroczna, nieprzynosząca
łatwych odpowiedzi. Po raz pierwszy w cyklu Infrnites miałem ochotę zapytać -
i co dalej?... No właśnie. Może zobaczymy.
ToN
|
|