|
 |
|
|
|
WOLVERINE: Origin cz.1: Wzgórze, scen. P. Jenkins, rys. A. Kubert,
28 str., kolor, wyd. Mandragora, Wrocław 2002, cena: 8 zł
23 strony z życia młodego Wolverine'a, późniejszego
filaru marvelowskiej supergrupy X-men. Napisania opowieści podjął
się Paul Jenkins, niegdysiejszy współpracownik Vertigo, natomiast
rysunki wykonał Andy Kubert. I choć bardziej znaną wersję tego bohatera
stworzył jego brat - Adam - to Andy w "Origin" skutecznie
swój warsztat obronił. Jego fenomenalne rysunki wspiera komputerowy
kolor Richarda Isanove'a - raz lepszy, innym razem gorszy, zbyt
jaskrawy, zbyt psujący klimat. Ogólnie wyszło ciekawe, rozrywkowe
amerykańskie rzemiosło, po które (z sentymentu) na pewno sięgnie
zgraja fanów ex-tm-semic. Dostaną interesującą intrygę, niezłe dialogi
i znany, dobry rysunek. Dostaną też (jak podają wydawcy) wyjaśnienie
tajemniczej przeszłości Logana, obejrzą jego losy od gówniarza po
zarośniętego zakapiora. Ciekawe tylko, czy nie zuboży to jakoś tej
postaci, nie odsłoni wszystkich kart...
Mandragora wydała ten zeszycik z rozmachem
- grubsza okładka, kreda. Rozmach widać również w cenie. Sześć części
po 8 zeta daje 48 zł. Sądzę, że wydanie albumowe byłoby dwukrotnie
tańsze. A być może jest to rozgrzewka przed wprowadzeniem kolejnych
regularnych, odcinkowych serii? Takiej jazdy nie było w kioskach
od lat, wypada więc trzymać kciuki. (lucek)
Dla wielu Wolverine jest bodajże najbardziej
intrygującym z X-menów. O jego przeszłości niewiele wiadomo - a
on sam bez przerwy zbiera okruchy wspomnień z całego świata, na
dodatek trzymając się cały czas na uboczu - outsider z wyboru. No
i najważniejsze pytanie: Jakie moce stworzyły tego człowieka? -
najgroźniejszą na świecie machinę do zabijania o wielkim sercu.
Oto pierwsza z sześciu części serii mającej odkryć tajemnicę przeszłości
Logana; u nas to dopiero początek, ale na świecie odniosła ona wielki
sukces.
Akcja rozpoczyna się gdzieś - gdzie?, i kiedy?
- sądząc po strojach jest to druga połowa XIX wieku, może nawet
przełom stuleci. Do wzniesionej na wzgórzu rezydencji przybywa sierota
Rose; dziewczynka ma być towarzyszką zabaw Jamesa, chorowitego syna
pana domu. Na terenie posiadłości przebywa jeszcze jedno dziecko,
chłopak zwany Psem, który wraz z ojcem wykonuje wszelkie prace w
obejściu. Aha, ojciec Psa nosi nazwisko Logan
Treść tego zeszytu najtrafniej określił jeden
z przedstawicieli "Produktu", którego wypowiedź spróbuję
przytoczyć z pamięci: "Wiesz, na razie jest to taki Tajemniczy
ogród" (tych, którzy nie wiedzą, o co chodzi, odsyłam do bibliotek:
Frances Eliza Hodgson Burnett - klasyk literatury dziecięcej, bądź
też filmu Agnieszki Holland sprzed paru lat). Zgadzam się z tą opinią,
odnosząc wrażenie, iż to dopiero przygrywka do znacznie bardziej
doniosłych wydarzeń.
Jeśli chodzi o grafikę, jest jakby wyciszona
- bardzo podoba mi się zabieg naśladowania maniery malowanych pastelami
ilustracji z książek dla dzieci, których akcja rozgrywa się w tym
mniej więcej czasie (Przygody Tomka Sawyera czy Ania z Zielonego
Wzgórza), przypominających trochę obrazy niektórych malarzy z przełomu
XIX i XX stulecia. Podejrzewam, iż w miarę rozwoju akcji i styl
rysunków ulegnie zmianie.
Mandragora wchodzi tym komiksem do kiosków,
zajmując miejsce nieobecnego od paru miesięcy TM-Semica/Fun-Mediów.
Różnica jest taka, iż w środku mamy druk na dobrym papierze i przyzwoity
karton na okładkę, chociaż te 24 (właściwie 23 strony) to chyba
trochę mało, żeby przyciągnąć nowych czytelników; jednak biorąc
pod uwagę, iż jego bohaterami (na razie) są dzieci, może udać mu
się przyciągnąć zupełnie nowych młodych czytelników. Sądzę, że na
tym etapie komiks ten największe zainteresowanie wzbudzi wśród wielbicieli
X-menów. (jacP)
|
|