|
 |
|
|
|
 |
|
|
|
BLUEBERRY, tom 1: Fort Navajo, tom 2: Burza na Zachodzie, scen.
Charlier, rys. Jean Giraud, 2 x 52 str. A4, kolor, wydaje: Podsiedlik,
Raniowski i S-ka, Poznań 2002, cena: 2 x 15,90 zł
Nie jest wykluczone, że twórczość Jeana Girauda,
znanego również jako Moebius, będzie nam dane poznać od początku.
Westernowy "Blueberry" to opowieść o poruczniku amerykańskiej
kawalerii, prywatnie karciarzu, oszuście i hulace, rzucona na tło
wojen z Indianami w XIX w., już po wojnie secesyjnej i pierwsza
duża seria autorstwa Girauda. Na pozór nierozsądny wojak, w chwilach
naprawdę ważnych, staje na wysokości zadania i potrafi wznieść się
ponad własny egoizm. W sumie przyzwoita opowieść o walce, zdradzie,
niesieniu pomocy, honorze, powikłanych losach ludzi w wojennej zawierusze.
Na tle westernowych seriali telewizyjnych, popularnych na przełomie
lat 60/70, fabuła tej serii prezentuje się korzystnie. Charlier
wyraźnie nakreślił rysy głównych postaci dramatu. W tej optyce nie
za bardzo jest miejsce na złych Indian, choć młodzi wojownicy są
zapalczywi i skorzy do walki, za to naprawdę paskudny jest major
Bascom, nienawidzący czerwonoskórych całym swym jestestwem. Za to
ojcowski i zrównoważony jest dowódca fortu Navajo - pułkownik Dickson,
ale poprzez ukąszenie węża zostaje wyłączony z akcji. Cała intryga
opiera się na morderstwie małżeństwa farmerów i porwaniu ich syna.
Biali podejrzewają o zbrodnię Indian. Rozpoczynają się walki. Fort
Navajo jest odcięty od pomocy, żaden z posłańców nie przedarł się
przez kordon indiański. Ostatnia szansa w Blueberrym. Zaznaczony
jest też problem żołnierzy z małżeństw mieszanych, amerykańsko-indiańskich
(Metysi). Sporo tu ciekawostek z pustynnego survivalu (np. jak uzyskać
wodę z kaktusa). Rysunek początkującego Girauda broni się śmiałymi
pociągnięciami piórka i dobrymi kompozycjami, choć znajdujemy tu
co najmniej kilka nieudanych fragmentów, szczególnie w przedstawieniach
fizjonomii i anatomicznym rysunku postaci. Twarz Blueberry'ego mająca
być podobna do oblicza młodego J. P. Belmondo wydaje się w każdym
ujęciu inna. Oglądając niedawno wydany album o tym mistrzu komiksu
można prześledzić jak wielką ewolucję warsztatu przeszedł. Warto
zauważyć, że to dopiero druga w Polsce (po "Silver Surfer")
oficjalna publikacja albumowa z rysunkami Gir'a. (wit)
|
|