|
|
1981: KOPALNIA WUJEK - POZNAJ
PRAWDZIWĄ HISTORIĘ
Dzięki współpracy z "Dziennikiem Zachodnim"
codziennie na tej stronie prezentujemy teksty dziennikarzy tej gazety
wybrane specjalnie do albumu o pacyfikacji kopalni "Wujek".
Krzyż najpilniej strzeżony
W stalowych ramionach betonowego Krzyża-Pomnika Górników Kopalni
"Wujek" tkwi drewniany krzyż, który towarzyszył załodze
i "Solidarności" w chwilach najchwalebniejszych i najtragiczniejszych.
Prosty, dwuipółmetrowy góruje na wysokości 32 metrów. Projektanci
pomnika potraktowali go jak relikwie.
Wśród górników pojawił się po raz pierwszy 2 listopada 1980 roku
podczas mszy polowej, w czasie której dziękowano za wywalczoną "Solidarność"
i modlono się za poległych w pracy. We wrześniu 1981 roku stanął
na wzgórzu w Parku Kościuszki, kiedy w drewnianym kościele św. Michała
poświęcano sztandar zakładowej "Solidarności". Stał obok
ołtarza polowego, przy którym mszę odprawiał bp Herbert Bednorz.
Uczestniczyło w niej kilka tysięcy górników.
Potem przyszedł grudzień 1981 roku i w święto Barbórki. Dębowy krzyż
ustawiony został w sali Zakładowego Domu Kultury i tam stał do niedzieli
13 grudnia 1981 roku. Gdy rozpoczął się strajk, krzyż wniesiony
został do szatni łańcuszkowej kopalni, gdzie przygotowano ołtarz.
Oświetlały go, zamiast świec, górnicze lampki. Przy tym ołtarzu
i krzyżu w czasie strajku ks. Henryk Bolczyk odprawiał msze
16 grudnia 1981 roku wczesnym popołudniem misyjny krzyż przeniesiony
został do stacji ratownictwa. To tam złożono ciała zastrzelonych
górników. Tego samego dnia ustawiono go w wyłomie kopalnianego muru,
którędy wjechał czołg, a za nim oddziały ZOMO. W tym miejscu stał
się najpilniej strzeżonym krzyżem przez milicję i Służbę Bezpieczeństwa.
Wytyczono nową ulicę, ustawiono nowe przystanki, by autobusy omijały
dębowy krzyż i miejsce pamięci. Mimo to ludzie spontanicznie przynosili
kwiaty, zapalali znicze, pochylali się w modlitwie. Nocą kwiaty
i znicze znikały. I tak było bez wiele lat. Krzyż stał się niemy
świadkiem walki o pamięć górników.
27 stycznia 1982 roku został wyrwany i zniszczony przez "nieznanych
sprawców". Górnicy postawili jasno: krzyż albo strajk. Krzyż
nie umiera, znów staje przy murze kopalni.
W 1984 roku papież Jan Paweł II powiedział do delegacji kopalni:
"Pomódlcie się za mnie pod tym krzyżem".
|